2014.04.14
Szanowny Panie Redaktorze
Po przeczytaniu informacji o skandalu w Londynie ze sztandarami SPK sądziłem ze względu na mój wiek, że pomyliłem się, więc poprosiłem Polkę z Polski, która u mnie pracuje jako „home – help”, która po dokładnym przeczytaniu, powiedziała, że nie może uwierzyć, ażeby polskie władze kościelne mogły nakazać niewzięcia udziału sztandarom SPK podczas nabożeństwa o charakterze narodowym, w tym przypadku katyńskim.
W Bradford po raz pierwszy wprowadzono do kościoła sztandar SPK, gdy proboszczem był ks. kapelan, który przeżył hitlerowskie obozy śmierci, dzięki Opiece Bożej i dobrej znajomości języka niemieckiego – ks. Ernest Chowaniec.
Jako wiekowy kombatant weteran uważam, że ten, kto zabronił wprowadzenia do kościoła, jak i na cmentarz sztandaru, popełnił wprost GRZECH MORALNY. Wstyd i hańba dla nas wszystkich, że przedstawiciele Rządu Polskiego z Panem Ambasadorem na czele oraz innych, a także władze kościelne z ks. rektorem Wylężkiem dopuścili do tak niepotrzebnego skandalu, którym kierują p. Czesław Maryszczak i p. Orłowska.
Zostało nas już niewielu kombatantów, uszanujmy pokolenie, ktόre pracują społecznie, a mamy już tego dowody, działających na naszą korzyść i naszego Narodu Polskiego. Pozwracać Kołom sztandary oraz fundusze i niech pracują dalej.
Fundusz żołnierski, uciułany przez lata, powinien być wydawany z rozwagą. Pytamy: dlaczego nie podają żadnych rozliczeń? Wiemy, jak duże sumy wydaje Fundacja na różne cele. Jak duże dotacje otrzymuje Kościół Garnizonowy w Londynie. ŚP ks. prałat Gostomski dwa razy w roku zdawał sprawozdanie i rozliczenie na łamach „Dziennika Polskiego”, jak przebiegają remonty itp.
Ja jako stary kombatant weteran przekroczyłem 101 lat życia, służyłem w sztabie gen. W. Sikorskiego, walczyłem u boku gen. Maczka, mam prawo domagać się, aby ks. Reczek zapoznał się dokładniej z życiem kombatantów i nas jednoczył, a nie dzielił,
jak to miało miejsce w dniu 6 kwietnia.
Z poważaniem
Stanisław Stępień
(adres do wiadomości redakcji)
16.04.2014
Szanowna Redakcjo
Czytając artykuł Pana Wiktora Moszczyńskiego z dnia 7.04.2014 na temat uroczystości obchodów rocznicy mordu w Katyniu. Więc historia się powtarza. Jak wiadomo, Stalin sobie nie życzył, żeby wolni Polacy nie brali udziału w „Victory” paradzie w 1940 roku. Więc prosił rząd brytyjski. Tak się stało, że my nie brali udziału w marszu. Więc teraz jest podobnie, bo teraz „zdegradowany” zarząd, który w czasie wojny był w pieluchach, nie życzył sobie, a nawet proboszcz kościoła garnizonowego, żeby było więcej sztandarów, a mogło więcej jak dziesięć być.
Ale nie mogli, bo się nie zgadzają ze „zdegradowanymi”. A stało się tak samo, jak Stalin chciał. A jest powiedzenie… W jedności siła, w oświacie moc.
Z poważaniem i szacunkiem
Leonard Tyksiński
Londyn
(adres do wiadomości redkacji)
You must be logged in to post a comment.