Klęską zakończyła się próba zorganizowania w Londynie spotkania z eurodeputowanym Zbigniewem Ziobro. Organizatorzy żądali pieniędzy za udział w konferencji prasowej. Europoseł odciął się od organizatorów i odwołał spotkanie w Londynie.
http://elondyn.co.uk/newsy,wpis,13210
Po wielogodzinnych walkach na oświadczenia i wyjaśnianiu sprawy, biuro Zbigniewa Ziobry odwołało wizytę europosła w Londynie. Oficjalnie powodu nie podano, jednak powszechnie wiadomo, że miało to związek ze zgrzytem na linii organizatorzy-dziennikarze- Ziobro.
Kilka dni temu Małgorzata Piotrowska rozesłała do redakcji polskich mediów działających na terenie UK informację o spotkaniu organizowanym przez klub Gazety Polskiej w Londynie z europosłem Zbigniewem Ziobro. Rozpowszechniona została również informacja o tym, że wstęp na konferencję będzie „gratyfikowany” przez dziennikarzy. Piotrowska telefonicznie informowała poszczególne redakcje, że wstep na konferencję będzie kosztował 100 funtów od dziennikarza.
Z tym, że dziennikarze Gazety Wyborczej w ogóle nie mogliby wejść na konferencję i spotkanie ze Zbigniewem Ziobro. Dziennikarze mediów telewizyjnych nie mogliby na przykład nagrywać wystąpienia eurodeputowanego, nawet jeśli zapłaciliby za wejście na konferencję. Piotrowska tłumaczyła to potrzebą „rzetelnego relacjonowania spotkania”.
Efektem działań przewodniczącej Klubu „Gazety Polskiej” w Londynie było odwołanie wizyty przez samego Zbigniewa Ziobro.
Jednocześnie Zbigniew Ziobro stanowczo odciął się od działań Klubu „Gazety Polskiej” w Londynie, grożąc w specjalnym oświadczeniu pozwami sądowymi, jeśli ktoś będzie wiązał go personalnie z opłatami za konfernecję.
I jeszcze:
Oto mamy idelany przykład zagłaskania swojego idola na śmierć. Przy okazji istny pocałunek śmierci dostaliby wszyscy z prawej strony.
Dalej zastanawia mnie jak ludzie potrafią sobie wkręcać różne rzeczy, kore nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Organizatorka w swoim oświadczeniu pisała, że spotkanie organizują biedni studenci zatem bogate media powinny za to zapłacić. Zapłacić i jeszcze to spotkanie rozreklamować. Wtedy dopiero – być może – media byłyby „obiektywne” w mniemaniu oczywiście niedoszłych – całe szczęście – organizatorów spotkania z Ziobro.
Jeszcze bardziej zadziwił mnie jeden z komentarzy, w kórym za całą „akcję” obciążono oczywiście służby (SIC!)
Nie do wiary!
Ale teraz przynajmniej wiadomo, że jesli takim ludziom się coś nie powiedzie, to jest to wina „służb”. O zgrozo!
Tak to jest z tymi wszystkimi walczącymi prawicami, aka reaktywacjami i innymi wariatami. Oni zyją w jakimś innym – zapewne równoległym do rzeczywistego – świecie.
Byle z daleka od nas;)
Szerszy komentarz za tydzień na łamach Cooltury.